top of page

ZATIHIN IORIC

DRP 2007

Zarado DRP x Ironica DRP

Pewnego dnia pojechaliśmy z Deanem na jakieś zawody w ujeżdżeniu małego kalibru. Dostaliśmy zaproszenie od znajomych i umówiliśmy się, że najpierw spotkamy się i obejrzymy przejazdy, a później pójdziemy wszyscy na kolację. Na czworoboku pojawiały się różne konie i kuce, mniej lub bardziej ułożone, o różnych gabarytach i umiejętnościach. Pojawiła się także kara kucka, z wielką latarnią na pysku i wybitnym, lekkim i elastycznym ruchu. Spojrzeliśmy po sobie z Deanem, to było to. Poczekaliśmy do końca przejazdu, który nas zachwycił i prawie pobiegliśmy żeby porozmawiać z właścicielem. Właściciela nie było, a jedynie jeździec, który o sprzedaży nic konkretnego nie mógł nam powiedzieć. Dał jednak namiar do pana, a my skontaktowaliśmy się z nim podając odpowiednią kwotę, która go przekonała. W ten sposób dobiliśmy interesu, i pojechaliśmy po klacz już nazajutrz. Po przyjeździe do Bernaux znalazła sobie towarzystwo w klaczy Spectrum i Raikoke. Zaczęła również treningi, które przynosiły świetne efekty i z klasy L, klacz wybiła się na P i N.

 

Urodziła się w Anglii w szkółce jeździeckiej. Jej plan na życie według właściciela wyglądał prosto, miała chodzić pod siodłem w rekreacji. Zajeżdżono ją w  wieku 3 lat i rzucono na głęboką wodę jaką są dzieci. Nie sprawiała problemów, uczyła anglezować i wysiadywać kłus na lonży. Jednak znalazł się śmiałek, który postanowił wziąć się za kobyłkę i wyciągnąć z niej trochę więcej. Po dogadaniu się z właścicielem jeździł ją kilka dni w tygodniu bardziej technicznie co sprawiło, że klacz zaczęła chodzić zupełnie inaczej. Odpoczęła od szarpiących za wodze dzieci, i w końcu zaczęła startować w towarzyskich zawodach ujeżdżeniowych. Po przyjeździe do Bernaux stawił się również Tobby, siedemnastoletni chłopak, który ją jeździł u poprzedniego właściciela chcąc opiekować się nią nadal. Ujęła mnie jego lojalność i przywiązanie do klaczy, i oczywiście pozwoliłam na jazdy i opiekę. W ten sposób Tobby przejeżdża 2 razy w tygodniu aż 57 km żeby zobaczyć się z karą i trochę popracować na swoją i jej techniką.

Jej rodowód to może nie same sławy i urodzeni sportowcy, bo matka chodziła w szkółce, a ogier Zarado częściej chodził w bryczce niż pod siodłem, ale zejście tych wszystkich genów spowodowało, że kara klacz Ironica urodziła takiego małego stwora. Trzeba zaznaczyć, że ojciec Ironicy, a mianowicie ogier Amonious startuje w zawodach ujeżdżeniowych klasy N. FS Corry Dun to klacz hodowlana. Natomiast od strony Zarada (gniado-srokatego) Flovor trochę skakał, trochę chodził dresaż, ale za względu na trudności w jeździe był rzadko użytkowany. Dawał jednak bardzo urodziwe i świetnie ruszające się potomstwo głównie z klaczą Darnicą, ponieważ para stała w jednej stajni.

 

Dzięki temu, że ojciec ogiera Marquisse, o wdzięcznym imieniu Mercer był koniem czystej krwi angielskiej - Ioric jest dość duża jak na kuca rasy DRP. Jest natomiast bardzo harmonijnie zbudowana, ze szlachetną głową, z lekko szczupaczym profilem, pięknymi rybimi oczami i czujnymi uszami.  Szyja jest stosunkowo długa, grzbiet długi, okrągły, z lekko zaznaczonym kłębem. Zad krótki, umięśniony, kończyny są delikatne, ale mocne. Ioric charakteryzuje się niespotykaną wśród tej rasy maścią.

 

Ioric należy do koni, które dostosowują...ludzi do siebie. Jest trochę jak kot, ona decyduje kiedy jest odpowiednia pora na głaskanie, na kizianie, a kiedy stanowczo nie. I gdy nadejdzie owa godzina pieszczot tuli się do człowieka, wsadza nos wszędzie gdzie się da, można ją masować, klepać całować i wyprawiać inne cuda, a ona będzie stać, przymykać oczy i wyciągać szyję z przyjemności. Jednak jeśli podejdzie się w złym momencie i wyciągnie rękę można się nieco zdziwić jak przywitają nas położone po sobie uszy i wyszczerzone zęby, którymi może złośliwie nie ugryzie, ale za ubranie złapać potrafi. Potocznie przyjęło się wołanie na nią Zośka, co zapoczątkował Dean stwierdzając, że Zatihin Ioric, to nie jest ani po angielsku, ani po polsku, on tego wymówić nie potrafi i nie będzie kombinował. Zostało Zośka. A może i pasuje, bo Ioric to trochę też Zośka samośka. Gdzie inni nie mogą, ona wejdzie, ona zrobi, w teren pójdzie sama, na wybiegu postoi sama. Ale nie jest w żadnym wypadku odludkiem, nie nie. Uwielbia towarzystwo i najlepiej jest jak cała uwaga wszystkich wokół skierowana jest właśnie na nią, ale po prostu nie boi się odejść od stada. Dzięki pięknemu umaszczeniu jest ulubienicą młodszych bywalców stajni, trzeba też przyznać, że przy nich zachowuje się bardziej cywilizowanie i humory trzyma na smyczy, ale na pewno uczy spostrzegawczości i pilności w obejściu konia. Zatihin to także największy i zarazem najmniejszy łakomczuch jeśli chodzi o smakołyki. Potrafi zjeść tego mnóstwo i jeszcze więcej. Raz wyszła sobie z niedomkniętego boksu, wparowała do paszarni i wciągnęła na rak całą reklamówkę marchewek. Przy przygotowaniu do jazdy jest grzeczna, z łatwością podaje nogi, ale głowa to jej chodzi na wszystkie strony, musi po prostu wiedzieć, gdzie kto jest, co robi, co trzyma w ręce i jakie ma zamiary. Jak się ją wypuści na wybieg to jest taka szczęśliwa, że barany to strzela lepsze niż niejeden ogier. Jednak i to ma swoje minusy, w chłodniejsze dni, kiedy na grzbiet trzeba jej zarzucić derkę w oku kręci się łezka, bo można mieć 90% pewność, że ta derka nie wróci do stajni w pierwotnym stanie. Po prostu przez te swoje pastwiskowo-wybiegowe wygłupy rwie derki, a czasami to i kantar potrafi rozwalić.

 

Na jazdach odznacza się lekkością i jezdnością. Oczywiście po szkółce pozostało jej kilka nawyków, nie cierpi jak się ją ciągnie za wodze, albo wali łydkami po bokach. Wtedy jest jedna wielka szarpanina, nieporozumienie i dziękujemy koniec jazdy. Z takimi delikwentami Zocha nie pracuje. Trzeba ją wyczuć, wyczuć jej delikatność w pysku i to, że świetnie chodzi na łydeczkach. Ma bardzo miękkie chody, a galop jest po prostu przewspaniały, jakby się płynęło. Wjeżdżając na czworobok jest skupiona, nastawia ucho w stronę jeźdźca i jeżeli są dobrze wysyłane sygnały wykonuje każde jego polecenie. Rzadko się zdarza żeby wywinęła komuś jakiś numer, zazwyczaj treningi przebiegają bez problemu, wręcz książkowo.

Osiągnięcia:

  1. I miejsce w Dresażu klasy P III Zawodach Dresażowych | Liliowa Zatoka

  2. I miejsce w Dresażu klasy P | Frostfall Retreat

  3. II miejsce w Dresażu dla srokatych i tarantowatych w klasie L | Hipodrom Paris

  4. II miejsce w Dresażu klasy L | Hipodrom Anne

  5. III miejsce w Dresażu dla srokatych i tarantowatych w klasie P | Hipodrom Paris

  6. III miejsce w Dresażu klasy P | Black Power Stud

  7. III miejsce w Dresażu klasy P | International Arabian Horse Festival

Potomstwo:

Treningi:

Beata Shamvari Mrożyńska

e-mail: beckak77@gmail.com

Stadnina Koni Bernaux

Leeds, Wielka Brytania

bottom of page